Moc Twojego słowa - Boże Finanse

Finanse są

  • proste
  • potrzebne
  • Boże
  • inspirujące!

Nowe

Post Top Ad

środa, 30 stycznia 2019

Moc Twojego słowa




Na co dzień z naszych ust wychodzi ogromna ilość słów. Czy zastanawiałeś się jakie mają zabarwienie? Gdybyś na szali wagi umieścił po jednej stronie słowa pozytywne, umacniające, dające siłę, błogosławiące, wychwalające piękno tego świata, na drugiej zaś szali słowa negatywne, krytyczne, podcinające „skrzydła wiary”, słowa wyrażające zwątpienie i bluźniercze, w którą stronę przechyliłaby się Twoja waga?

Niestety, często zupełnie nie zwracamy uwagi na to, co i jak wypowiadamy. Po prostu mówimy …

Nasze słowa mają jednak duże znaczenie, nawet bezpośrednio dla naszego zbawienia!

Ewangelia św. Mateusza 12,36 mówi: „A powiadam wam: Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony”.

To ogromna przestroga dla nas. Słowa te świadczą o tym jak wielką wagę ma to w jaki sposób używamy naszego języka! Dlaczego? Twój język ma bowiem moc, a mówiąc ściślej wypowiadane przez Ciebie słowa mają moc sprawczą! Czy wiedziałeś o tym?

Najpierw Bóg powołał do istnienia cały wszechświat wypowiadając słowa po których powstawały kolejne istnienia.

Pamiętasz zapewne sposób powołania wszelkich istnień na świecie.

Zupełnie inaczej było gdy Naród wybrany przez Pana zaczął używać języka by uskarżać się na swój los. Bardzo dotkliwie konsekwencje narzekania i szemrania odczuli Izraelici, których Bóg wyprowadził z ziemi Egipskiej pod wodzą Mojżesza. Pomimo, iż widzieli na własne oczy cuda jakie czynił Pan dla nich by wyprowadzić ich z Egiptu, gdzie byli niewolnikami pod ogromnym uciskiem ze strony faraona, oni szybko zaczęli wątpić we wszechmoc swojego Pana. Po tym jak własnymi nogami przeszli przez suche dno Morza Czerwonego, którego wody zostały w cudowny sposób rozstąpione by umożliwić Izraelitom przejście pomiędzy wodami (które zaraz potem zatopiły goniące ich rydwany uprzedniego ciemiężcy) dając im upragnioną wolność, oni szybko zwątpili w Jego wszechmoc. Mówili: „Cóż za usługę wyświadczyłeś nam przez to że wyprowadziłeś nas z Egiptu? ” (Wj 14, 10-12) i narzekali na brak wody do picia gdy przechodzili przez Pustynię. Mówili wtedy: „Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzieśmy zasiadali przed garnkami mięsa i jadali chleb do syta! Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem zamorzyć całą tę rzeszę (WJ 16,3)”. I tak też się stało, bo jak wiemy Izraelici aż 40 lat krążyli po pustyni, a do Ziemi Obiecanej nie wszedł nikt, poza Jozuem i Kalebem, spośród tych którzy wyszli z niewoli. Reszta zaś pomarła zgodnie ze słowem, które wypowiadała.

Również dziś Pan wybawia nas z rąk ciemiężyciela, z niewoli grzechu, sideł szatana. Podobnie jak Izraelitów chce prowadzić nas do „ziemi żyznej”, gdzie będziemy cieszyć się wolnością i obfitować „w mleko i miód”. Kiedy jesteś w sytuacji bez wyjścia – podobnie jak Izraelici mając słup morza przed sobą i goniących za nimi rydwany nieprzyjaciela – nie narzekaj, a powierz tę drogę Panu, on znajdzie wyjcie. Czyż nie otworzył wód Morza Czerwonego dla Izraelitów? Bóg „wczoraj i dziś, ten sam” (Hbr 13,8) zrobi dla Ciebie dokładnie to samo!

Dokąd więc chcesz by zmierzało twoje życie? Czy chcesz wciąż błądzić, krążyć w kółko i nigdy nie otrzymać Bożej obietnicy? Zapanuj nad swoim językiem by doświadczyć Bożego błogosławieństwa w każdej dziedzinie swojego życia!

Postaw, Panie straż moim ustom i wartę przy bramie warg moich” (Psalm 141, 3)! Niech Twój język głosi życie, a nie śmierć!

Maria Vadia w swej książce „ Twój język ma moc” przywołuje pewne wydarzenie ze swojego życia, kiedy musiała wystawić na sprzedaż swój piękny dom, w czasie gdy rynek nieruchomości w Miami był zupełnie „martwy”. Wiele osób przychodziło więc do niej z negatywnym świadectwem na ustach mówiąc, iż „teraz jest taki czas, że nigdy nie uda Ci się sprzedać domu”. Maria postanowiła jednak nie wierzyć tym negatywnym świadectwom i zapytała Ducha Świętego jak ma się modlić by sprzedać dom. Pan polecił jej wówczas zanurzyć całą nieruchomość we krwi Jezusa i przemaszerować wokół niej 7 razy  jak Jozue i Izraelici wokół Jerycha. Uwielbiała przy tym Pana i dziękowała mu, modląc się również w językach, łamiąc w ten sposób wszystkie przekleństwa szatana nad tą nieruchomością. Skutkiem tego udało się jej sprzedaż dom już po dwa i pół tygodnia!

Niech Pan wygubi wszystkie wargi podstępne i język pochopny do zuchwałej mowy. Tych, którzy mówią: Naszą siłą język, usta nasze nam służą, któż jest naszym panem?

To od nas zależy, czy będziemy wierzyć w Boże Słowo, czy damę wiarę negatywnemu świadectwu szatana! „Dokądże jeszcze ten lud będzie mi uwłaczał? Dokądże wierzyć mi nie będzie mimo znaków, jakie pośród nich zdziałałem?” Miejmy świadomość, że gdy gardzimy Słowem Boga, gardzimy również nim samym. Kiedy nie chcemy wierzyć, nie zobaczymy Jego chwały. W Księdze liczb czytamy ponad to: „Kto gardzi nakazem, ten szkodę ponosi”. By wejść do obiecanego życia i otrzymać błogosławieństwo Pana musimy uwierzyć Bogu i trzymać się Jego Słowa.

Ponieważ kroczymy w wierze, z oczyma utkwionymi w Jezusie, dając wiarę Jego obietnicom, możemy powoływać do istnienia, to co jeszcze nie istnieje, idąc za wzorem proroka Eliasza, którego Pan posłał do wdowy w Sydonie, aby go żywiła ( 1 Krl 17). Pan powiedział wówczas do Eliasza: „kazałem tam [pewnej] wdowie, aby cię żywiła”. Gdy Eliasz, posłuszny Słowu Pana, przyszedł do owej wdowy i poprosił o chleb i wodę usłyszał: „ Na życie Pana, Boga twego! Już nie mam pieczywa – tylko garść mąki w dzbanie i trochę oliwy w baryłce.” W owej krainie panował wówczas głód, a ona sama szykowała się z synem na śmierć głodową. Eliasz jednak, zastając taką sytuację nie narzekał, że Pan wysłał go w miejsce, gdzie nie będzie miał co jeść. Zamiast tego prorokował, rzeczy, które jeszcze nie istniały: „Bo Pan Bóg Izraela rzekł tak: Dzban mąki nie wyczerpie się i baryłka oliwy nie opróżni się aż do dnia, w którym Pan spuści deszcz na ziemię ( 1Krl 17, 14)”. I stało się dokładnie tak jak Eliasz powiedział. Kroczył On bowiem w wierze, ufał Słowu Pana i znał moc swoich słów.

„Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20,29).

Cristina, o której pisze Maria Vadia w swej książce, ma syna u którego zdiagnozowano ADHD oraz liczne trudności w nauce. Lekarze stwierdzili, że chłopiec nigdy nie poradzi sobie w normalnej szkole średniej, nie ma również mowy o posłaniu go w przyszłości na studia. Cristina jednak nie uwierzyła w ten negatywny scenariusz. Wstawiała się za to dniem i nocą za swoim synem i ogłaszała rzeczy, które jeszcze nie istniały. Mówiła, że jej syn ma „umysł Chrystusa”, że „będzie w czołówce, a nie w ogonie”, że będzie w stanie podejść do egzaminów i je zdać oraz wiele innych rzeczy, które podpowiadał jej Duch Święty. Prorokowała i ogłaszała słowa życia nad poduszką swojego syna. Owocem tego jej syn ukończył nie tylko szkołę średnią, ale skończył również studia. „Źródłem życia usta prawego” (Prz 10, 11). Cristina mogła prorokować życie i uzdrowienie swojemu synowi, gdyż miała w sercu pewność, że Pan chciał dla niego uzdrowienia. Była kanałem przez który Bóg dał życie i uzdrowienie jej synowi.

Opierajmy się na wierze, nie zaś na tym co widzimy, koncentrujmy się na Panu i Jego obietnicach, a nie na naszych trudnościach i okolicznościach zewnętrznych.

Ponieważ wypowiadane przez nas słowo może nieść również śmierć, negatywne „proroctwa” spełniają się. Powtarzając sobie słowa typu: „ Jestem nieudacznikiem”, „Zawsze coś zepsuję”, „Wszystko jest na mojej głowie”, „Nigdy nie zostanę uzdrowiony”, „Nigdy nie znajdę męża”, itp. sprowadzamy na siebie przekleństwo. Przeklinanie własnych dzieci, kierując do nich słowa: „Jesteś głupi” stanowi wręcz potwierdzaną przez psychologów samospełniającą się przepowiednię. Dziecko takie bowiem, nie wierzy we własne zdolności i nie jest w stanie osiągną sukcesu w szkole.

Słowa wypowiadane do naszych rodziców jak i o nich samych mają szczególne znaczenie, gdyż jak czytamy w Księdze Przysłów 20,20: „Temu, kto ojcu i matce złorzeczy, w noc ciemną lampa zagaśnie”.

Podobnie jest ze słowami krytyki czy oskarżeń, którymi posługiwali się faryzeusze. Ileż to razy nasze słowa ranią drugiego dotkliwiej niż miecz? W Księdze Przysłów 11, 9 czytamy: „Niegodziwymi ustami chce zabić bliźniego (…)”. Niesłuszne oskarżenia to dzieła diabła, które sieją zamęt, potrafią zniszczyć reputację danej osoby czy jakiejś grupy. Posługiwanie się językiem w ten sposób bardzo nie podoba się Panu! Co więcej sprowadza na nas niemiłe konsekwencje, bo jak czytamy w Liście do Galatów 6, 8: „ co człowiek sieje to i żąć będzie” oraz „taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą” (Mt 7,2). Wszystko co mówisz o innych, powraca do ciebie!

Twój język ma moc! Jest jak wędzidło zakładane koniom do pysków i ster, którym kieruje ogromnym statkiem by utrzymać obrany kurs. Tak naszym językiem panujemy nad całym ciałem. (Jk 3, 2-4)

Jak zmienić swój język, zapytamy? W Ewangelii św. Mateusza 12, 34 Jezus mówi: „z obfitości serca mówią usta”. Zadbajmy więc o nasze serce, bo to czym ono nasiąknęło znajdzie swoje odzwierciedlenie w naszej mowie. Trudne sytuacje wyciskają z serca to, co naprawdę się w nim kryje. Wypowiadamy okropne rzeczy, a potem mówimy, że nie mieliśmy tego na myśli, podczas gdy tak naprawdę właśnie to mieliśmy na myśli, kiedy „straciliśmy kontrolę”. 

Napełnij się więc Słowem Bożym by głosić życie a nie śmierć. Trzeba kroczyć w  wierze i ufać, że każda z Bożych obietnic zawartych w Piśmie Świętym jest dzisiaj dla nas. 😊

Zacznijmy prorokować nad swoim życiem, nad przyszłością swoich dzieci, nad swoją firmą ogłaszając błogosławieństwo i opatrzność nad każdym obszarem, w jakim występują potrzeby w waszej rodzinie.

Błogosławcie tych, którzy was prześladują! Błogosławcie  nie złorzeczcie!” (Rz 12,14)

Może czas pobłogosławić Twojego szefa? Pomodlić się za współpracowników? Może jakiś kontrahent zalega z płatnościami a dostawca sprawia problemy? Błogosław im! Oddaj sprawy w ręce Pana!

W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was(1 Tes 5, 18-19). Zamiast jęczeć i narzekać w trudnych sytuacjach zacznijmy dziękować Panu za to co stawia na naszej drodze, ufając, że On poprowadzi sprawy najlepiej jak to możliwe.

Parafrazując Abp Grzegorza Rysia: Jeśli ktoś uważa się za religijnego, a nie potrafi używać po Bożemu swojego języka, sam się oszukuje.


Panie Boże, Ty jesteś alhą i omegą, Ty stworzyłeś wszystko na swój obraz. Powołałeś nas do życia wypowiadając swoje stwórcze Słowo. Naucz nas posługiwać się językiem tak by dawało życie. Oddal wszelkie zakusy szatana. Niech Twoja Chwała rozlewa się nad całym światem. Amen

1 komentarz:

  1. Tak samo jak powinniśmy się mocno zastanawiać nad tym co mówimy, tak samo powinniśmy się zastanowić kilka razy zanim zaciągniemy kredyt. Na http://gotowkowice.pl/ możecie znaleźć na ten temat wpis, jeśli nasze działanie, słowo może przynieść poważne konsekwencje to trzeba to dokładnie przekalkulować.

    OdpowiedzUsuń

Post Top Ad