Jałmużna - Boże Finanse

Finanse są

  • proste
  • potrzebne
  • Boże
  • inspirujące!

Nowe

Post Top Ad

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Jałmużna


Jałmużna stanowi istotny element prawdziwej pobożności chrześcijańskiej. Dlaczego? Bo jest praktycznym wyrazem wychodzenia na pomoc ubogiemu i potrzebującemu. Choć niezwykle zbliżona z dziesięciną, ma jednak odrębny sens i wartość. Jest nazywana nawet królową cnót! Wymieniana jednym tchem z modlitwą i postem stanowi wraz z nimi nieodłączną całość. Jak powiedział niegdyś św. Piotr Chryzolog:

„To, o co kołata modlitwa, zjednywa post, a osiąga miłosierdzie. Niech ich nikt nie rozłącza, gdyż nie znają podziału. Jeśli ktoś ma tylko jedno z nich lub nie posiada wszystkich razem, ten nic nie ma. Kto się więc modli, niech pości, a kto pości, niech spełnia uczynki miłosierdzia.”

Jałmużna nie może być jednak obrazem naszego wyrachowania czy spełniania obowiązku – przestaje być wtedy prawdziwą wartością, bo najważniejsza w niej jest miłość niesiona drugiemu człowiekowi. Powinniśmy więc przede wszystkim nieść samego siebie i uczestniczyć w sytuacji ubogiego. Czy to oznacza, że mamy chodzić za osobą, której udzielamy pomocy i prowadzić ją za rękę? Nie, chodzi tu raczej o fakt pochylenia się nad jego sytuacją, żywe zainteresowanie, okazanie swojego serca. Nie przychodź też z pomocą dlatego, że kogoś znasz, a dlatego, że jest człowiekiem. Intencja z jaką pomagamy ma ogromne znaczenie!

Kilka lat temu zwrócił moją uwagę pewien młody mężczyzna żebrzący pod Kościołem, który mijałam po drodze do mieszkania. Wyglądał na bardzo zadbanego, przez co byłam bardzo zaciekawiona tym dlaczego prosi o pomoc. Spiesząc się na mszę nie mogłam podejść, a później już go nie było. Ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłam go niedługo później przed moim parafialnym kościołem, więc podeszłam by wesprzeć go i moim datkiem oraz zapytać o powód dla którego znalazł się na ulicy. Mężczyzna chętnie zgodził się na krótką rozmowę, z której dowiedziałam się, że znalazł się w tak trudnej sytuacji kilka lat temu, kiedy okazało się że choruje na schizofrenię. Zwolniono go z pracy, bo zapominał przychodzić do niej na czas. Nie mając rodziny, musiał poradzić sobie sam. Dzięki pomocy innych ludzi miał gdzie spać, czasem ktoś przyniósł mu obiad, a on od czasu do czasu dorabiał sobie, np. myjąc okna czy kosząc trawę. Dzięki tej krótkiej rozmowie zobaczyłam w nim człowieka, który ma konkretną historię i zrozumieć z jaką trudnością się zmaga. Mogłam udzielić potrzebnej pomocy a i szczera rozmowa zapewne nie była bez znaczenia dla człowieka osamotnionego.

Francesco Bersini w książce „Mądrość Ewangelii” zaleca nam by nie rozliczać proszących z tego, jak się prowadzą, gdyż dając jałmużnę nie przychodzimy jako sędziowie, a po to by wychodzić naprzeciw potrzebie. Nieśmy pomoc z prostotą ducha temu, kto znalazł się w niedostatku, nie patrząc na przyczyny jego nędzy. To ten kto otrzymuje, zda rachunek przed Bogiem z tego co otrzymał jak i z motywu, dla jakiego otrzymał.   

Dawać można w różny sposób. Niestety często łatwiej jest nam wrzucić jakiś drobny pieniążek do puszki dla „odhaczenia” albo pozbyć się niepotrzebnych nam rzeczy „przy okazji” komuś pomagając… Bardzo dziwnym podejściem, na które skarżyła się pani Prezes Zarządu Fundacji Jesienny Uśmiech w książce „Uzdrowienie finansów” autorstwa państwa Nowickich,  jest uznanie osoby potrzebującej jako tego komu można dawać wszystko, nawet to co zniszczone, brudne i niemodne, bo on i tak nic lepszego nie ma. Czy osoby mające takie nastawienie na pewno chcą pomóc? Trzeba pamiętać że niosąc pomoc komuś poszkodowanemu bardzo łatwo go zranić i obedrzeć z godności. Jest to trudna sztuka wymagająca od nas, darczyńców dużej delikatności.

Jak powiedział święty biskup Piotr: „Dając ubogiemu, daj samemu sobie, ponieważ czego nie zostawisz drugiemu, tego i sam nie będziesz miał”.

Tak jak Jezus pochwalił ubogą wdowę za jej hojny dar, tak i my powinniśmy dawać z hojnością, abyśmy i my otrzymali od Boga wielkie miłosierdzie i łaskawość. Lepsze jest bowiem dawać jałmużnę, niż gromadzić skarby. Powołując się na sprawę setnika Korneliusza, którego jałmużny przypomniały o nim Bogu (Dz 10, 4) pamiętajmy, że te szczodre dary chronią nas przed straszliwym sądem Bożym, a ilekroć skruszeni z powodu popełnionego zła dajemy jałmużnę płacimy karę za nasze grzechy! Tak ogromne jest ich znaczenie!

W tym przedświątecznym czasie zwróćmy więc swe oczy na tych którzy potrzebują naszej jałmużny, pamiętając, że jest ktoś, kto nam to wynagrodzi (2Kor 9, 6-15; Ps 112,9)!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Post Top Ad